Nikotynizm
Nie palę
Jak to zrobiłem


Strona główna
Jak przestałem palic
Nikotynizm
Linki
Wskazowki
Kontakt

Nie pal - nie zabijaj


6 lat palenia…
…rzuciłem z dnia na dzień.

Ciąg dalszy o tym jak przestałem palić.


Słaby, chory, śmierdzący, próżny?! To bardzo poważne argumenty - "obraziłem się" na siebie i paliłem dalej.
Każdego nowego papierosa wypalałem z co raz to większą nienawiścią. Paląc wyobrażałem sobie, że rzucam, że to ostatni papieros. Głód powracał, był silniejszy. Słowo "rzucam" działało jak stymulator. Od razu musiałem zapalić. Przegrywałem.
Doszedłem do wniosku, że nigdy nie rzucę palenia.
Zresztą - gdybym ogłosił swoje nie palenie, męczył się przez kilka dni, demonstracyjnym zachowaniem przekonywał znajomych i bliskich o słuszności i wytrwałości w nowym postanowieniu to naraził bym się na utratę wiarygodności i wstyd - nie wytrzymałbym nawet tygodnia.
To wszystko mnie przerastało. Paliłem wbrew własnej woli.
No właśnie…, wbrew własnej woli. "No to skoro nie potrafię zerwać z nałogiem te nie będę zrywać, ale też nie będę niczego robił wbrew własnej woli." To była przełomowa myśl, dała mi dużo nadziei i optymizmu.
Paląc kolejnego papierosa pomyślałem, że jak przestanę palić na jakiś czas (może dzień, rok, może całe życie) to zawsze mogę powrócić do nałogu bez żadnych strat moralnych.
Postanowienia nie było. Nadszedł Sylwester 2002r. Napiłem się, napaliłem i następnego dnia już nie chciałem papierosów.
Pierwsza noc po całym dniu nie palenia była niespokojna. Przewracałem się z boku na bok nie mogąc zasnąć. Następnego dnia zmęczony, niewyspany, rozdrażniony, poszedłem do apteki. Nie chciałem się męczyć. Zapytałem o najnowsze środki wspomagające rzucanie palenia. Moja złość wzniosła się do zenitu, kiedy pani aptekarka niemal nakrzyczała na mnie, że chcę płacić ok. 80zł/tydzień za to żeby nie chcieć palić a przecież wystarczyłaby "odrobina silnej woli". Ogarną mnie wstyd i histeryczna złość. Miałem ochotę krzyczeć! Jednak wyszedłem.
Myśl o paleniu zasłaniała mi cały świat. Wiedziałem, że pani aptekarka ma rację. Nie można kupić własnej silnej woli.
Skoro nie chcę palić to nie będę. Nie będę też słaby, chory, "śmierdzący" i próżny; wzmocnię swój umysł i wolę - będę twardy jak skała - szlachetna skała. Medytowałem powyższe myśli i nie unikałem towarzystwa palaczy. Koniecznie chciałem się wzmocnić psychicznie. Wymyśliłem sobie skrót myślowy "jak nie palę to jestem taki szlachetny"; zwalczałem nim wszystkie pokusy palenia. Szukałem sobie zajęć, żeby tylko nie myśleć o paleniu.
Najtrudniejsze były noce i poranki. Bardzo długo śniło mi się, że palę, - że nie wytrzymuję i sięgam po papierosa. Budziłem się spocony, zmęczony i złamany własną słabością. Sny były niezwykle realistyczne, dodatkowo po przebudzeniach czułem w ustach nikotynowy posmak. Musiałem włożyć wiele wysiłków, żeby opanowywać rozdrażnienie i odpędzać myśli o paleniu.
Wyostrzały mi się zmysły węchu i smaku. Czułem jak wychodzi ze mnie nikotyna.
Po pewnym czasie napady chęci palenia, stały się rzadsze. Psychicznie nie czułem się najlepiej - bałem się, że nie wytrzymam. Na szczęście samopoczucie fizyczne rekompensowało cierpienia wynikające z obaw i "pragnienia palenia". Nieustannie musiałem się silnie motywować…

   Czytaj zakończenie, zobacz jak rzuciłem :-) - nie poddawaj się.





      NAWIGACJA:

Początek.
Wróć.
Czytaj dalej.
Koniec.




 

©  INFORMACJA.


Palenie to paradoks